18 maja grupa rekonstrukcyjna z filmu „Gwiezdne Wojny” złożona z członków trzech organizacji: Toruńskiego Imperium Star Wars (12 osób), Polskiej Społeczności Mandalorian „Manda’Yaim” (7 osób) oraz Legionu 501 (3 osoby) udała się na Fantastyczną Noc Muzeów do Muzeum imienia ks. dr Władysława Łęgi w Grudziądzu. Łącznie mieliśmy 19 osób w składzie, licząc jeszcze dwie osoby niezrzeszone (Boczek i FIlip), w tym 15 postaci w strojach, fotografa i trzech kierowców, a do transportu naszej wesołej gromadki wykorzystaliśmy w sumie 6 samochodów.* Głównymi atrakcjami były wystawa prac Wojciecha Siudmaka i rysownik we własnej osobie oraz znane i lubiane modele okrętów z Gwiezdnych Wojen braci Kulesza. Tu musze wspomnieć o modelu niszczyciela imperialnego, który widuję dość często przy okazji wszelakich imprez. Na Noc Muzeów został przywieziony w nowym malowaniu, dzięki czemu na nowo zapiera dech w piersi.

Na wystawie, którą oglądałem przez wizjer hełmu i wbudowane w niego okulary, znalazły się też oryginalne kostiumy z ekranizacji Diuny Johna Harrisona oraz wszelakie wydania ksiązki z różnych stron świata.Nasze działania rozpoczęliśmy o 18.00 jednocześnie z otwarciem części wystawy poświęconej modelom z Gwiezdnych Wojen. Od razu zrobiła na mnie wrażenie duża ilość zwiedzających, przyznam, że nie spodziewałem się. Według rachunków organizatorów przez imprezę przewinęło się 4,5 tysiąca gości.Podczas gdy większa część ekipy pełniła obowiązki na wystawie, wybrałem się z Darthem Revanem (Prezi) i Ahsoką Tano (Ari) na miasto z paczką ulotek promujących nasze wydarzenie. Starówka wydawała się wymarła, chyba wszyscy byli juz w muzeum! Spotkaliśmy tylko ekipę lokalnych Ewoków wykazujących nadmierne zaciekawienie moim blasterem. W pewnym momencie broń wylądowała nawet w zakamuflowanym przy deptaku domku na drzewie.

Postanowiłem wykorzystać trochę energii owego plemienia i każdy jego członków dostał kilka ulotek, które miał za zadanie rozdać jak największej ilości tubylców. Po powrocie na główne pole działań staraliśmy się być obecni przy różnych częściach wystawy, cały czas budziliśmy zainteresowanie gości, którzy chwacko dążyli do zdobycia fotografii z kimś z naszej ekipy. Nasi szturmowcy, Arakyel i Sid, oraz baron Fel z Legionu 501 pełnili wartę przed wejściem. W międzyczasie owa trójka wybrała się na kolejny obchód miasta z ulotkami. Trafili w mniej przyjazny region i zostali zaatakowani przez oddział Tuskenów. Tu warto zapamiętać, żeby na przyszłość przeprowadzać solidniejsze rozpoznanie zagrożeń poprzez wywiad środowiskowy z przyjaźnie nastawionymi autochtonami.

Kiedy godziny naszego troopowania chyliły się już ku końcowi, koło godziny 22.00 spotkaliśmy w hallu głównym mamę z dwoma synami, z których młodszy, na oko 10-latek, wdał się z Dinuirarem w debatę na temat technik budowy pancerza. Po około pół godzinie Dinu tłumaczył mu już zasady tworzenia sztucznej inteligencji, co zmusiło Gajowego do interwencji i przypomnienia owej rodzinie, że w muzeum są inne eksponaty oprócz Dinuirara.

Podsumowując, jak dla mnie bardzo udane wydarzenie, a koordynacja naszej części sprawiła mi sporo radości. Dziękuję zarówno organizatorom za zaproszenie, jak i wszystkim zaangażowanym w wykonanie zadania za wspólną akcję!

* – Wszelkie niezgodności w rachunkach wynikają z dwojakiej przynależności niektórych osób.